Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności

Śmieci na wodą?

Koledzy wędkarze zacznę już bardzo gorący temat a dokładnie porządek nad naszymi wodami, czy warto sprzątać po innych, którzy wcześniej zajmowali stanowiska nad wodą. Ostatnio bardzo często słychać tak. To ja zamiast na ryby to mam jechać sprzątać staw, aby było czysto a gdzie są Ci z zarządu, którzy biorą kasę za sprzątanie?

Koledzy już wam coś spróbuje wytłumaczyć na temat zarządu i jak to większość mówi kasy, którą płacą za czyn społeczny.

Wędkarze, jest proste wytłumaczenie czy zarząd jest tylko od sprzątania, bo i tak i tak większość czynów, które odbywają się nad wodami jest robione przez kolegów z zarządu, proszę zobaczyć ile przychodzi wędkarzy. A coraz częściej jest słychać na walnych zebraniach, co wy zrobiliście, dla czego tak a nie inaczej''. Czy za pieniądze, które płacimy za czyn można zrobić tak wiele koledzy sami trochę musicie pomyśleć, aby wykosić samą trawę ile trzeba pieniędzy, aby kupić paliwo do kosiarki a trawę nie kosimy tylko raz w roku i też większością robi to osoba, która jest w zarządzie albo chce charytatywnie pomóc na rzecz swojego koła i też mu nikt za to nawet złotówki nie zapłaci?

Co mnie najbardziej denerwuje to wędkarze, którzy podczas czynu nad stawem bardzo często siedzą i wędkują? Koledzy ja rozumiem są osoby starsze, które nie mogą pracować to takich trzeba zwalniać, ale większość osób jest młodych, którzy tylko patrzą i się śmieją z tych, co zaczynają sprzątać, aby staw doprowadzić do porządku.

Dla tego proponuję nie zamykać stawów tylko wprowadzić wewnętrzną uchwałę, która będzie się tyczyć tylko wędkarzy macierzystych kół. A więc jeżeli na danym zbiorniku jest wykonywany czyn społeczny to mogą wędkować tylko osoby, które są przyjezdne lub zwolnione z prac społecznych.

Koledzy prawda jest tylko jedna, każdy wędkarz twierdzi, że to on nie śmieci to, jeżeli tak jest to, kto mi wytłumaczy skąd biorą się worki po zanętach czy pudełka po robakach chyba nie turyści to zostawiają. Trzeba też wziąć to pod uwagę, że nie tylko wędkarze śmiecą, ale tez turyści.Ale niestety zbiorniki podlegają pod, koła PZW i to my musimy dbać o czystość.

Niech każdy wędkarz pozostawi butelkę, pojemniczek po robakach to ile jest już śmieci a do tego jeszcze osoby, które przyjdą tylko posiedzieć zostawią swoje i już się robi małe wysypisko śmieci.

Może kilka słów ile czas potrzebują niektóre rzeczy, aby się rozłożyły dam kilka przykładów:

Plastik:

Największym utrapieniem środowiska naturalnego jest plastik, który rozkłada się 100-1000 lat. Jednorazowe plastikowe reklamówki produkuje się sekundę, natomiast używa średnio przez 25 minut, a rozkładają się do 450 lat (podobnie długo jak papierki od cukierków). W Polsce problem tzw. „jednorazówek" jest bardzo poważny - rocznie jest to ponad 60 tysięcy ton odpadów., Choć wydaje się, że są to niepełne dane, gdyż dziennie  w Polsce wydawanych jest ponad 10 milionów reklamówek, do produkcji, których zużyto prawie 3 tys. Ton ropy naftowej emitując do atmosfery 3 miliony ton, CO2. Butelki plastikowe rozkładają się dwukrotnie dłużej, czyli około 800 lat.

 Szkło:

Wyrzucenie szklanej butelki, słoika od musztardy bez jego uprzedniej segregacji może kosztować naturę około 4000 lat - tyle, bowiem rozkłada się szkło, które nie zostanie poddane recyclingowi. Należy jednak pamiętać, że szkło jest materiałem wielokrotnego użytku i może być przetwarzane w nieskończoność.

Metal:

Puszka po konserwie rozkłada się w wilgotnej ziemi około 10 lat. Więcej czasu potrzebują większe przedmioty, g. nadwozie samochodu - około 100 lat. Tyle samo rozkłada się puszka aluminiowa po różnych kosmetykach i napojach. To dużo zważywszy, że w Polsce zużywa się około 400 mln puszek rocznie. Przyczyną jest aluminium, które z uwagi na znacznie mniejszą podatność na korozję rozkłada się wolniej. W przypadku metali szlachetnych (złoto, srebro, rod) teoretycznie rozkład nie występuje.

 

Koledzy to jest kilka rzeczy, które my, jako wędkarze bardzo często zostawiamy nad wodą, zobacz ile czasu by musiało tam leżeć, aby to samo znikło a z dnia na dzień w sezonie tylko by przyrastała kupa śmieci.

Czy koledzy nie warto zabierać śmieci, które my sami produkujemy do pobliskiego śmietnika?

Wiem nie jeden powie, że nad zbiornikami nie ma kubłów na śmieci. Ale koledzy, aby postawić takie śmietniki to też jest koszt za samą dzierżawę kubła oraz za wywóz odpadów. Czyli znowu kupę pieniędzy odejdzie z naszego koła na wywóz odpadów, a przecież każdy może zabrać swoje odpady i wyrzucić pod domem do swojego pojemnika na odpady.

Dla tego też apeluję nie zostawiajmy odpadów nad naszymi wodami. Dbajmy o przyrodę.

Koledzy musimy się nawzajem nauczyć o sprzątaniu po sobie to nie będziemy mieli wtedy problemu czy znowu będziemy musieli najpierw posprzątać stanowisko a dopiero wędkować.

Większość ludzi nie potrafi zwrócić uwagi koledze, który skończył wędkować o posprzątaniu, bo sobie mówi przecież, co mnie to interesuje, a potem jest problem, bo na następny dzień trzeba tam usiąść i najpierw posprzątać a dopiero sobie spokojnie wędkować.

Koledzy teraz wg nowej Ustawy o Rybactwie Śródlądowym można nałożyć mandat za:   „ Brak utrzymania czystości na stanowisku „.

Chyba nikt by nie chciał się spotkać z PSR czy innymi służbami i tłumaczyć, dla czego jest brudno na naszym miejscu a i tak i tak zostanie ukarany mandatem a dodatkowo zostanie skierowany wniosek do koła.

Tak, więc koledzy apeluje, aby każdy z nas sprzątał po sobie a dodatkowo brał czynny udział w czynach społecznych.

 

Pozdrawiam.

Radosław Działa

 

 

 

 

 

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (5)

  • serir Data dodania: 9 lat temu Oceń: 3 + / -

    ..chociaż "antyaborcyjna" dotyczyła znacznie poważniejszego aspektu naszego życia niż przepis o wodzie i śmieceniu. Mam wątpliwości nawet do tego, czy Ustawodawca a za nim wszystkie właściwe instytucje (czyli odpowiedzialne za funkcjonowanie SSR,PSR, wędkarzy, Straży Leśnej, lub Straży PN) właściwie rozumieją zakres obowiązków nałożonych na nas wszystkich, właśnie tymi przepisami. Bo niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego funkcjonariusz np. PSR, będący na patrolu, nie powinien zbierać śmieci, obok wykonywania patrolowania? A jeżeli powinien, to czy szeregowy wędkarz (który kurc-galopkiem nie uciekł na czysty fragment brzegu widząc zbliżających się kontrolujących, nie ma obowiązku stwierdzić, że taki strażnik (będąc zobowiązanym do pilnowania czystości : wody, brzegu, lasu, terenu PN, czy innego terenu)tego nie robi i powinien zostać ukarany? To by dopiero było ciekawie! Bo dlaczego nie? Jak wszyscy, to wszyscy (Strażnicy też).
    Zaczyna nam się robić atmosfera absurdu rodem z Kafki, ale przecież rozumiemy cel i założenia tych działań "legislacyjnych" bo sami widzimy jak mocno zanieczyszczone są nasze wody i ich brzegi. Jednak podobnie jak w przypadku "ustawy antyaborcyjnej" warto by było wyciągnąć wnioski "z życia", i sprawić by coś funkcjonowało zgodnie z zamierzeniami, a nie tylko w sferze "pobożnych życzeń", które mogą tylko doprowadzić do postrzegania PSR i SSR jako kolejnej, umundurowanej "formy ucisku" tych, którzy i tak są z roku na rok uciskani kwotami "pańszczyzny" lub bzdurnymi przepisami o zwiększaniu ilości okręgów lub braku możliwości wprowadzenia opłaty ogólnopolskiej. Może jednak wzorem innej akcji zeszłorocznej (tej , mającej ostrzegać i uświadamiać przed utonięciem w okresie wakacyjnym), warto na początku sezonu przeprowadzić inną - promującą czystość i porządek, pokazującą wpływ naszych wędkarskich odpadów na środowisko wodne i przyrodę??? Jest co prawda stare i wulgarne przysłowie - jak żeś się ku...ą urodził, to kanarkiem nie zdechniesz, ale chyba warto zaryzykować zamiast tylko karać.

  • serir Data dodania: 9 lat temu Oceń: 2 + / -

    Od dawna jest (lub powinien to być) temat główny w PZW. Jednak trudno by było odszukać ślad choćby jakichkolwiek działań Związku w sprawie poprawy stanu czystości wód i terenów nadwodnych. W zamian za to, jedynymi działaniami Ustawodawcy w zamyśle którego zwiększenie uprawnień SSR,PSR czy innych form(-acji) z założenia mających dbać o wody i zoo faunę, jest zwiększenie restrykcyjności przepisów. Jak zauważa Kolega będący autorem wpisu, restrykcje te będą dotykały w największym stopniu wędkarzy, choć to nie oni są jedynymi generującymi zanieczyszczenia. Trudno jednak nie przyznać racji twierdzeniu, że wędkarze przebywają najczęściej i najdłużej w strefach o najintensywniejszym stopniu zanieczyszczenia. Czy to jednak uzasadnia tę restrykcyjność w zapisie Ustawy (a za nią w RAPR) ? W moim odczuciu - nie. A to dlatego, że restrykcje takie nabierają charakteru odpowiedzialności zbiorowej, która sama w sobie jest przejawem głupoty i bezsilności. Dlaczegóż wędkarz spinningujący, który z założenia metody wędkarskiej przemieszcza się z łowiska na łowisko, poddany kontroli, ma potencjalną szansę usłyszeć zarzut, że jest odpowiedzialny za zanieczyszczenie w obrębie łowiska na które ledwo co dotarł? Być może i inni wędkarze (nie tylko spinningiści) preferujący aktywne formy poszukiwania zdobyczy, będą zmuszeni do noszenia z sobą i zbierania w nie śmieci, toreb. Tylko co z nimi i ich zawartością zrobić po napełnieniu, a przed zakończeniem wędkowania? Porzucić napełnione na brzegu? Przerwać łowienie i wrócić do domu by je wrzucić do zbiornika na śmieci? Jednego nie można, drugiego...być może nie będzie się chciało robić, chcąc dalej łowić. Czyli co? Kolejny bezmyślny przepis, który będzie martwy nim wejdzie w życie? Tą drogą (wprowadzając przepisy, nakazy, kary) kultury i odpowiedzialności za swoje zachowanie raczej nie da się wyegzekwować. A już z pewnością, nie da się nikogo tego nauczyć. Przypomina mi się ustawa "antyaborcyjna", i stwierdzam, że tak jak ona, tak te przepisy niczego nie zmienią w sposób istotny i znaczący.

  • Wiktorski Jurek Data dodania: 9 lat temu Oceń: 2 + / -

    viktor0

    Kolego ruszyłeś temat nr 1,przynajmniej mi się tak wydaje.nie chcę cytować słów z artykułu i z komentaży myślę że najlepszą i najskuteczniejszą metodą było by karanie mandatami karnymi .Pozdro.

  • krzychu501 Data dodania: 9 lat temu Oceń: 2 + / -

    Zwierzę prędzej zrozumie jak istota ludzka.Niestety gorzka prawda. Czy niemożna wnieśc dodatkowej opłaty od członków koła na walkę ze śmieciami. Chyba można , są ludzie którzy potrzebują parę groszy a i chętnie służyli by pomocą. Skoro ciężko innym zabrac butelkę, opakowanie po zanęcie itp...może boją się utraty zdrowia. Pozdrawiam Krzysztof.

  • pyrka Data dodania: 9 lat temu Oceń: 2 + / -

    słuszna inicjatywa i popieram stokroć...ale przypomina to nic dodać nic ująć walkę z wiatrakami...a moze raczej z bydłem...nie przemówisz bo i tak Ciebie nie zrozumieją... pozdrowiam Kolegę